Oszczędność słowa, bogactwo treści. Owo maksimum przekazu przy minimum środków to z pewnością znak rozpoznawczy wierszy Lipskiej. I jeszcze mądrość tego przekazu. I bogactwo uczuć ukryte za pozornym chłodem budowanego obrazu.     

  Ewa Lipska (ur. 1945 r.) to przedstawicielka tzw. „nowej fali” (zwanej także  „pokoleniem 68” bądź „pokoleniem 70”) w literaturze polskiej. Zadebiutowała w 1967 r. tomikiem poetyckim „Wiersze”. Jest autorką najgłośniejszego poetyckiego manifestu swojego pokolenia, utworu zatytułowanego „My”. Głosiła w nim: „My – rocznik powojenny otwarty na oścież – […] Oddano narodzeniem naszym cześć – zabitym. / A pamięć przestrzeloną dźwigamy / już my.” W swej twórczości podejmuje różnorodne tematy, mówi o rodzinie, miłości, społeczeństwie, władzy, śmierci. Przybliża rzeczywistość, naświetla rozmaite jej niuanse, dostrzega wiele dysonansów w przeżywaniu codzienności, zwraca uwagę na niebezpieczeństwa współczesności. Jest bystrą jej obserwatorką, nic więc dziwnego, że dostrzega różnorodne zagrożenia – od zaniku kontaktów międzyludzkich, poprzez rozpad wartości moralnych,  po kryzys osobowości i emocjonalności człowieka.  Ostrzega przed uczuciowym chłodem, cynizmem, fałszem współczesnej rzeczywistości. Zdecydowanie stwierdza w jednym ze swoich bardziej znanych wierszy: „Takie to czasy”. Mówi także: „Ostrzegam cię przed tobą. / Nie miej do siebie zaufania. […] Nie ufaj swojej prawej ręce. / Może podpisać na ciebie wyrok śmierci.” Zdaje sobie sprawę z zagrożeń współczesnej cywilizacji, więc naświetla, nagłaśnia, przestrzega. Jej bohaterowie to jednostki w jakiś sposób wyalienowane, odrębne, ale osadzone w rzeczywistości i w jakimś stopniu ją oceniający.

            W swoim dorobku poetka ma ponad trzydzieści zbiorów wierszy. W 2017 roku ukazał się kolejny tomik poetycki Lipskiej zatytułowany „Pamięć operacyjna”. Składają się nań 22 utwory. Wiersze w nim zamieszczone są różne. Wszystkie stonowane, wyważone, chłodne. Wszystkie przemawiają prawdą przekazu. Mówią o człowieku i jego sprawach. O czasie, o przemijaniu. O cywilizacji  napędzanej bezdusznym postępem i sztuczną inteligencją. O polityce i historii. O ojczyźnie i patriotyzmie. O sztuce. O pamięci, miłości, wspomnieniu. Gorzka ironia tych utworów przemawia do rozumu i serca. Mądrością  i trafnością. Celnością obserwacji, skutecznością słowa. Podmiot liryczny wyznaje w wierszu „Mafia” (otwierającym tomik) z rozbrajającą szczerością: Do dzisiaj / sypiam między wersami / z bronią gotową do strzału, by w innych wierszach „strzelać” celnymi spostrzeżeniami. Jednoznacznie stwierdza: Bezlitosny czas. / Pamięć na wygnaniu / jakby coś zawiniła (w wierszu „Latający obiekt”), Słowo honoru / to dla niego czysty przypadek (w utworze „Postęp”), Jest strach. Są bohaterowie. / Jest wróg. Są pieśni. / Słychać krzyk kadzidła (w wierszu „Reportaż ze snu”). Bezpośrednio i po prostu ostrzega: Nadchodzi awaria świata. Ale jeszcze drzemie / rozleniwiona w zaroślach. […] Patrzymy na złom cmentarza. / Mniej więcej umarli. Ale więcej nic (w mocnym wierszu „Awaria świata”). W innym utworze, w „Chłodni”, proroczo przestrzega: Zaczynamy żyć w chłodni / z przedłużonym terminem depresji, by w ostatnim utworze tomiku z prawdziwą goryczą podsumować: I chociaż / wszystko co ludzkie / odkładane jest na przeszłość / nasze selfie zapisuje łzę / która miesza się / z oberwaną chmurą („Sztuczna inteligencja”). Głęboki humanizm i katastroficzna wizja przyszłości to dominanty tego zbioru. I tak jak niegdyś poetka widziała: Nowe pokolenie położone w praktycznych pejzażach / ma już własny kraj. Służbę cywilną. Pewne siebie piękno. / Może tylko ten sam wirus przemijania („My – 1998”), tak teraz ostro widzi, że strach Na przygarbionym pagórku / uprawia tymianek / przyprawę czasów / bijących na alarm („Strach”). Owo słowo-klucz – tymianek, roślina o aromatycznym zapachu i gorzkawym smaku – to przeciwbakteryjne i przeciwzapalne zioło zawierające wszakże trujący tymol! A tymianek to przyprawa NASZYCH czasów!

            Poezja Lipskiej, z pozoru tylko prosta, zawsze przemawia dosadnością i precyzją słowa. Nie inaczej jest w tomiku „Pamięć operacyjna”. W utworze „Zawsze może się zdarzyć” autorka rysuje taki obraz: Można od niej (ojczyzny) uciec. Wyjechać. / Jak nasz przyjaciel. / Tęsknota wyżarła mu / dziury w płucach. / Kiedy wrócił do kraju / zamieszkał w urnie. Nic dodać, nic ująć. Zwięźle i celnie. Metafora przemawia, krzyczy, odwołuje się do wyobraźni i emocji. Poetka podsumowuje: Próchnica czasu / wypluwała nasze zęby („Kino i coś jeszcze”), Czas w owczej skórze / wtrącał się do naszego wieku. / Z wilczym apetytem / pożerał nasze lata („Wokół naszej miłości”), buduje prostymi słowami wielkie wizje, w których przemawia epitet czy porównanie. Stwierdza na przykład: Byliśmy jeszcze Wszyscy. / Zabawiał nas wiatraczek czasu./ Szczęście nakręcało się jak budzik. I tyle. Oszczędność słowa, bogactwo treści. Owo maksimum przekazu przy minimum środków to z pewnością znak rozpoznawczy wierszy Lipskiej. I jeszcze mądrość tego przekazu. I bogactwo uczuć ukryte za pozornym chłodem budowanego obrazu. Poezja Lipskiej przemawia do mnie. Przemawia także prawda o współczesnym świecie zdewaluowanej moralności i zanikającej emocjonalności zawarta w wierszach zbiorku „Pamięć operacyjna”. Zachęcam do zapoznania się z tą prawdą. Zapewniam, że lektura wierszy  ostatniego tomiku poetki to emocjonalna podróż w  świat przyszłości i  intelektualna przygoda konfrontacyjna wizji Lipskiej z własnymi przemyśleniami.

Gabriela Kansik
DKK
Oleska Biblioteka Publiczna